Jarosławski dla PN: Na Euro 2012 wydałem ponad 200 milionów

W czwartek Ruch Chorzów podejmie na stadionie w Gliwicach ekipę Metalista Charków. Piłkarskie Podróże miały okazję odwiedzić ten klub w 2011 roku, na niespełna 12 miesięcy przed Euro 2012. Wówczas właścicielem klubu był jeszcze jeden z najbogatszych Ukraińców, Ołeksandr Jarosławski. Spotkałem się z nim, porozmawiałem o klubie i przygotowaniach do Euro. Choć rzeczywistość jest teraz kompletnie inna, Jarosławskiego w klubie już nie ma, a od Euro minęły wieki, fragment wywiadu warto przeczytać, bo rzuca światło na to, co to za klub, ten Metalist i jacy ludzie nim zarządzają.

FRAGMENT WYWIADU Z OŁEKSANDREM JAROSŁAWSKIM, BYŁYM WŁAŚCICIELEM METALISTA CHARKÓW, OLIGARCHĄ, JEDNYM Z NAJBOGATSZYCH UKRAIŃCÓW, KTÓRY OPUBLIKOWANY ZOSTAŁ W SIERPNIU 2011 ROKU W TYGODNIKU PIŁKA NOŻNA:

Jeszcze dwa lata temu wszyscy byli przekonani, że EURO 2012 oprócz Kijowa, Doniecka i Lwowa gościć będzie nadmorska Odessa. Obietnica wybudowania stadionu, ultranowoczesnej bazy treningowej i lotniska złożona przez Ołeksandra Jarosławskiego sprawiła, że Euro 2012 zagości w Charkowie.

Obietnica wybudowania stadionu, bazy treningowej i lotniska złożona przez Ołeksandra Jarosławskiego, ukraińskiego miliardera i prezydenta Metalista Charków sprawiła, że Euro 2012 zamiast w Odessie zagości w Charkowie. Z Jarosławskim spotykamy się w sali konferencyjnej na stadionie Metalista i sprawdzamy, czy wywiązał się ze złożonej obietnicy.

200 milionów dolarów. Na Euro 2012 w Charkowie wydał Pan już całkiem sporo.
Suma, którą się pan posłużył, jest nieaktualna - mówi Ołeksandr Jarosławski, ukraiński miliarder, prezydent Metalista Charków. - W tym momencie zainwestowana kwota jest wyższa o kilka milionów dolarów.

Dlaczego zdecydował się Pan wydać te pieniądze? Przecież nikt tego od Pana nie wymagał.
Chęć organizacji imprezy dla człowieka, który kieruje klubem piłkarskim na Ukrainie, wydawała mi się naturalna. Turniej to również okazja do pokazania walorów miast gospodarzy kibicom, którzy nas odwiedzą. Trzeba zrobić wszystko, żeby chcieli do nas wrócić w przyszłości. My sami natomiast będziemy mogli podglądać świat, który do nas przyjedzie. To będzie bardzo ważny czas w kontekście rozwoju wszystkich ukraińskich miast. Oczywiście również Charkowa...

Oczywiście. Filantropia ma jednak to do siebie, że idzie z nią w parze własny interes. Jakie profity przyniesie panu ten projekt?
Mój osobisty profit zamyka się w uśmiechu i radości mieszkańców Charkowa.

Nigdy nie mówi pan jednak o innych wymiarach.
Nie ma co ukrywać - prace przy organizacji Euro 2012 pozwoliły mi poznać wielu ludzi. Zdobyłem ogromną liczbę kontaktów. To również jest ważne.

Czy organizacja Euro 2012 na Ukrainie bez pomocy takich ludzi, jak pan czy Rinat Achmetow byłaby w ogóle możliwa?
Byłoby bardzo nieetyczne i nieskromne, gdybym miał wprost odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Skoro jednak ludzie powtarzają podobne zdania, to doskonale wiedzą, o czym mówią.

Czyli można bez zawahania powiedzieć, że przygotowania do Euro w Charkowie to tylko i wyłącznie Pana zasługa.
Oczywiście, że nie można tak mówić. Ze mną trudził się cały zespół ludzi, chociażby inżynierowie, bez których nie powstałby żaden z budowanych przeze mnie obiektów. Również centralna władza pomaga w finansowaniu niektórych projektów - na przykład poprawy infrastruktury drogowej. Pamiętajmy również o każdym obywatelu Ukrainy. Wszyscy płacą podatki, które bezpośrednio wspierają finansowanie Euro. Tak samo jest przecież u was w Polsce. U mnie pojawiła się oczywiście możliwość finansowania przygotowań w dość znacznym stopniu, ale nie oznacza to, że tylko dzięki mnie w Charkowie odbędzie się turniej.

Szczyci się Pan w mediach, że Charków jest liderem przygotowań do Euro na Ukrainie.
Ja się nie szczycę, tylko powtarzam stwierdzenia, które padały w oficjalnych raportach. Strategicznie jesteśmy gotowi. Wyprzedzamy w przygotowaniach wszystkie miasta. Pozostało nam jeszcze dokończyć hotel i remonty niektórych dróg. Poza tym wszystko jest wykończone i czeka na gości z Europy.

Jeszcze niedawno UEFA straszyła, że zabierze wam Euro, bo spóźnialiście się na Ukrainie w każdym aspekcie przygotowań do turnieju. Wszystko ruszyło z dnia na dzień. Jest to związane ze zmianą władzy na Ukrainie? Na ścianach gabinetu, w którym rozmawiamy, widzę zdjęcia z prezydentem Janukowiczem.
Oczywiście, że miało to związek ze zmianą układu politycznego. Bardziej intensywne przygotowania zaczęły się we wszystkich miastach wraz z przyjściem prezydenta Janukowicza.

Skąd jednak taka rozbieżność w priorytetach? Euro to podobno dobro ogólnonarodowe i ponadpartyjne...
Prezydent Janukowycz prawdopodobnie bardziej lubi piłkę nożną.

Pan chyba żartuje. Juszczenko nie lubi piłki, więc przygotowania do Euro stały w miejscu?!
Nie pamiętam w tym momencie, żeby Juszczenko kibicował jakiejkolwiek drużynie. Wiem, że Janukowicz kibicuje Szachtarowi Donieck, ponieważ drużyna pana Achmetowa pochodzi z jego rodzinnych stron. Mówiąc jednak absolutnie poważnie, nie ma sensu wracać teraz myślami do tamtego czasu. Ważne, że Ukraina będzie gotowa na Euro 2012.

(...)

W Charkowie rozmawiał,
Paweł Kapusta
Piłka Nożna

CAŁY WYWIAD OPUBLIKOWANO W TYGODNIKU PIŁKA NOŻNA