Canarinhos mimo awansu w bardzo złej sytuacji, koniec mundialu dla Neymara!

Krajobraz po wygranej bitwie w brazylijskim, futbolowym świecie wygląda zawsze tak samo: roztańczeni kibice, zabawa do białego rana i fajerwerki. Fani Selecao po piątkowym zwycięstwie nad Kolumbią bawili się długo i hucznie, rozmyślania nad złymi wiadomościami przesunięto na sobotni poranek. A jest nad czym się głowić.

Luiz Felipe Scolari tuż po meczu z Kolumbią wiedział, że ma problem. Stąd właśnie dość stonowana radość po wyeliminowani solidnego rywala z Kolumbii. - Po tym, co zobaczyłem, nie wydaje mi się, żeby Neymar mógł zagrać w półfinale - rzucił przed kamerą i uciekł do szatni.

Przypomnijmy, że gwiazdor kanarkowej kadry w drugiej połowie doznał groźnie wyglądającego urazu. W 88. minucie obrońca Juan Zuniga kopnął kolanem Neymara w plecy, dokładnie w to samo miejsce, w którym piłkarz w ostatnim czasie odczuwał spory ból. Zawodnik został zniesiony na noszach z boiska i prosto z murawy przetransportowany do szpitala.

Efekt badań był dla gwiazdy okrutny. Rodrigo Lasmar, lekarz kadry przekazał dziennikarzom oficjalną informację: Neymar ma pęknięty trzeci kręg lędźwiowy, jego gra w ostatnich meczach na mundialu jest wykluczona. Pauza zawodnika powinna potrwać około dwóch miesięcy. Wiele wskazuje więc na to, że Brazylijczyk straci także początek sezonu w Primera Division.

Kontuzja Neymara to jednak tylko pierwszy kłopot dla Felipao. W meczu z Niemcami na pewno nie zagra bowiem także Thiago Silva - obok Davida Luiza filar brazylijskiej defensywy. Scolari może mieć do Silvy uzasadnione pretensje, bo zawodnik zupełnie niepotrzebnie zaatakował kolumbijskiego bramkarza, gdy ten wznawiał grę, za co dostał idiotyczną żółtą kartkę. Gdyby zespołu Scolariego we wtorek nie czekał mecz z Niemcami, a ze słabszym rywalem, można by było pomyśleć, że Silva wyczyścił się z kartek przed finałem specjalnie. Ale nie, on po prostu na kilkanaście sekund stracił rozum.

Scolari tuż przed decydującymi meczami nie ma więc do dyspozycji dwóch podstawowych zawodników, co na pewno odbije się na grze Canarinhos. Pytanie, czy na tyle mocno, że to Niemcy znajdą się w wielkim finale mundialu?

Brazylia, gdy otrząśnie się o poranku z pozostałości po świętowaniu, zacznie się modlić, aby stało się inaczej.

Z Brazylii,
Paweł Kapusta